Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kofta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kofta. Pokaż wszystkie posty

13 marca 2013

Kofta, złość i łzy...

Każdemu zdarza się niekiedy, że wykipi mleko, ciasto opadnie, albo coś się przypali. Teraz padło na mnie. Gdyby ktoś powiedział mi jak skończy się dzisiejsze gotowanie od razu zajęłabym się czymś innym i do kuchni nawet nie wchodziła.


Od jakiegoś czasu chciałam spróbować przygotować coś na kształt kofty. Rozglądałam się po innych blogach, jakie są sposoby na spolszczoną (prostszą) wersję i zabrałam się za mieszanie w garach.

Wszystko było dobrze do momentu smażenia kuleczek. Po chwili kąpieli zaczęły przywierać do dna, rozpadać, a na powierzchni pojawił się gęsty dywan z koftowych farfocli. Byłam tak wściekła, że najzwyczajniej w świecie rozpłakałam się nad kuchenką... Hunter próbowała mnie uspokoić, a to doprowadziło do jeszcze większego szlochu. 


Zdarzyło się Wam kiedyś dojść do kresu wytrzymałości podczas gotowania? Jak dużo emocji wkładacie w swoje pichcenie i jeśli coś się nie udaje jak odreagowujecie? Byłabym też ciekawa czy macie jakieś pomysły - dlaczego kofta tak tragicznie zachowała się podczas gotowania. 

W składzie jest ser, mąka kukurydziana i ziemniaki! Oleju było wystarczająco dużo by kulki mogły pływać.