12 stycznia 2013

Weekendowe bento

Wstaliście? Ja musiałam, a tak dobrze leniuchuje się w sobotę. Na pocieszenie kolorowe bento: 


Ryż z wegetariańskim kotlecikiem produkcji Hunter. Jabłko, sałatka z kapusty, żółta i bordowa marchewka. Tak, to jest marchewka :) pokrojona w plastry łudząco przypomina buraki. Czasem uda mi się trafić na takie dziwactwa w supermarkecie - ciężko się wtedy oprzeć i zawsze kupuję! 

Życzymy udanej soboty!

10 stycznia 2013

Na polowaniu poza domem: wycieczka do Indii!

W życiu nie zgadniecie gdzie wczoraj byłyśmy z Hunter ;) udało nam się w środowe popołudnie polecieć prosto do Indii! Nasze Indie mieszczą się przy ul. Piotrkowskiej 88. Z zewnątrz wyglądają bardzo niepozornie. Za to przeżycia smakowe były warte grzechu obżarstwa, jaki popełniłyśmy.

W związku z tym, że opinie na temat lokalu, na które można natknąć się w Internecie są zarówno bardzo pozytywne jak i bardzo negatywne chcemy opowiedzieć się głośno po jednej ze stron :) Przed wizytą w IstanbulTajmahal miałyśmy okazję bywać w Ganeshu. Można powiedzieć, że jest to konkurencyjna pod względem tematycznym sieć restauracji indyjskich. Nasze wspomnienia z tamtych wizyt były… ostre (dosłownie!), ale zaliczałyśmy je do udanych. Dzisiaj jednak zgodnie stwierdziłyśmy, że kuchnia IstanbulTajmahal bardziej nas przekonuje. 

Widząc jak obszerne jest menu byłyśmy u progu ogromnego dylematu – co wybrać?! Zdecydowałyśmy się na dania tylko z pierwszej części menu czyli kuchni indyjskiej (restauracja oferuje kartę dań, która jest podzielona na indyjską i turecką). Ogromny wybór wegetariańskich potraw sprawia, że w starciu IstanbulTajmahal vs. Ganesh miażdżąca przewaga należy do pierwszego uczestnika. Indie to przecież miejsce, które słynie ze swoich nieograniczonych wegetariańskich możliwości – chyba najwyższy czas by Polacy zmienili swoje nastawienie i przekonali się, że można zjeść obiad, który jest sycący i pyszny, a nie ma w nim mięsa :) 

Na początek: Dla Veggy – methi paneer czyli grillowany ser paneer z kozieradką. Dla Hunter zaś por pia che czyli warzywne sajgonki z dodatkiem makaronu ryżowego i thai ban vermicelli sea food salad (tajska sałatka z owoców morza i makaronu ryżowego). Od razu powiem, że chociaż nigdy nie miałam okazji próbować sera paneer, takiego jaki na co dzień je się w Indiach, to ten w porównaniu z innymi jedzonymi w Polsce był zdecydowanie najlepszy. 


Niesamowity zielony kolor wyglądał bardzo egzotycznie, tak samo jak ciekawa forma podania. Kulinarny wstęp Hunter był nieco bardziej azjatycki, ale równie udany. Sałatka lekka i świeża, a sajgonki ciut inne od tych tradycyjnych – indyjska wariacja na temat papieru ryżowego :) 





Danie główne:  Warzywny manchurian – rodzaj pulpecików w sosie sojowym z chili, imbirem, czosnkiem i kolendrą. Do tego czosnkowy naan (tradycyjny rodzaj pieczywa). Nie sądziłam, że da się zrobić takie pulpety warzywne! Po powrocie do domu szukałam na YouTube jak przygotowuje się ten specjał. Chociaż smażone są na głębokim tłuszczu (jeśli dobrze sprawdziłam:) nie są chrupiące! Tworzą gładkie, miękkie kuleczki, które w środku mają aksamitny farsz. 



Hunter zamówiła bhinidi do piazza czyli okrę w sosie cebulowo-pomidorowym. Było to nasze pierwsze zetknięcie z tą rośliną. Okra nie należy do popularnych w Polsce produktów, za to w programach kulinarnych jest częstym gościem. Hunter smak okry w tym wydaniu przypadł do gustu. Uwaga! Danie dobrze sycące! :) 


Trzeba przyznać, że pora naszych odwiedzin była dość wczesna (mało „obiadowa”), jednak wśród gości ciężko było dostrzec Polaków. A szkoda! Łodzianie, otwieramy Wam oczy! Jednogłośnie oceniamy kuchnię restauracji jako wartą spróbowania. 

Masala chai - herbata podawana w tradycyjny sposób
Kolejna nasza wizyta na pewno nastawiona będzie na turecką cześć menu, chociaż ta w większej części proponuje dania mięsne. Niewątpliwie dla wielu z Was będzie to dużym plusem. Dziękujemy za miłą obsługę i możliwość poznania kucharza, który gotował dla nas tego dnia :) 

19 grudnia 2012

Na polowaniu poza domem: wegańskie święta?

Czy święta Bożego Narodzenia mogą być wegetariańskie? Bez problemu – wszystkim niedowiarkom – odpowiadam, że tak, mogą być wegetariańskie. Więc idźmy krok dalej, czy święta mogą być wegańskie? Na to pytanie weganie również odpowiedzą, że tak, mogą być. Ja nie jestem na diecie wegańskiej. Nie wykluczam, że w przyszłości może na taką przejdę, ale to nie jest nasz dzisiejszy temat. W ramach udowodnienia, że świąteczne ucztowanie może być wegańskie w Łodzi zorganizowano Vegilię. 


Każda osoba biorąca udział mogła przygotować wegańską potrawę i dzięki temu spróbować innych za darmo lub zapłacić 10zł za wstęp i próbować do woli tego co przygotowali inni. Razem z Hunter doszłyśmy do wniosku, że nie znamy i nie próbowałyśmy nigdy zrobić żadnego wyjątkowo dobrego wegańskiego dania, które dodatkowo byłoby typowo świąteczne. 


Myślałyśmy nad kapustą z grochem, która często gości u Hunter na stole, ale sedno tego specjału tkwi przecież w maśle. Sam pomysł na Vegilię wydał nam się świetny, bo przecież zawsze warto poszerzać swoje kulinarne horyzonty. Na vegilijnych stołach pojawiło się sporo smacznych i ciekawych rzeczy. 


Były pasty do kanapek, samosy, zupy, ciasta, ciasteczka, babeczki, sałatki, a także wegański ser i kiełbasa! Najadłyśmy się porządnie próbując po kolei wszystkich dań. Ostatecznie, w głosowaniu, wygrały ciasteczka przypominające bardziej kruche pieguski z kokosem. 


Debatując w drodze powrotnej do domu, trochę zasmucone, stwierdziłyśmy, że nie pojawiły się żadne typowo polskie potrawy w wersji wegańskiej. Dlatego zastanawiamy się czy to nie jest trochę tak, że trzeba wybrać – albo święta będą wegańskie albo będą polskie, tradycyjne. 


Może nasze pytania biorą się z niewiedzy w tym temacie. Czy są na sali jacyś weganie? Co sądzicie na ten temat? Jak wyglądają Wasze świąteczne stoły? :) 

12 grudnia 2012

Czy Sushi Kushi?


Wczoraj na obiad gościło u nas sushi. Miałyśmy okazję nieco poeksperymentować i sprawić sobie trochę przyjemności, ponieważ do wykorzystania czekał na nas voucher wygrany w konkursie na najciekawszy opis SushiParty. 


Łodzianie pewnie zdążyli już zaznajomić się z nową formą cateringu w mieście. Dla osób z poza Łodzi dodam, że Sushi Kushi to firma proponująca specjały kuchni japońskiej na dowóz. 

Ale może zacznijmy od kwestii finansowej. Jasnym jest, że kuchnia japońska nigdy nie będzie w Polsce tak tania jak rodzime pierogi czy zapiekanka w budce przy Centralu. Nasza przyjemność kosztowała (z dowozem) 45zł, bo drugie tyle pokryła wygrana (50zł) = 95zł za całość. Oczywiście studenckie kieszenie taki wydatek przeżyłyby  mocniej, ale ceny (jak za sushi) klasyfikują się na dobrym poziomie. 


O jakości przywiezionego nam zestawu niestety nie można wypowiedzieć się już tak pozytywnie. Tutaj pojawiały się poważne niedociągnięcia. Ryż, który w sushi nie powinien być dominujący przez nieumiejętnie zrobioną zaprawę był wyraźnie za słodki. Firma w swoim menu proponuje klientom rolki sushi smażone w tempurze. Pomysł całkiem ciekawy, szczególnie, że obcokrajowcy lubią nieco bardziej wyraziste smaki. Jednak jego realizacja zawiodła nasze oczekiwania. Ciasto było mocno przesiąknięte tłuszczem (niewiadomego pochodzenia), sam smak „panierki” mączny, a konsystencja gumiasta. Całość powinna nosić raczej nazwę „Wszystkie przysmaki z dna frytownicy”, a nie Futomaki Fashion Ten. Klasyczne Hosomaki kucharz Sushi Kushi serwuje w wersji dla lalek tzw. „rozmiar dziecięcy”. Do plusów na pewno można zaliczyć świeżość składników i ich jakość (np. wyjątkowo dobre surimi). Tuńczyk, z Uramaki Toro Gold, posiadał bardzo przyjemny zapach.


Jako ciekawostkę zamówiłyśmy jeszcze Strawberry Roll – które według tego co napisane jest na stronie przedstawia się jako „Rolka ze świeżymi truskawkami i cynamonem owiniętymi słodkim ryżem i sojowym nori, polanymi słodką śmietanką”. Sojowe nori to nic innego papier ryżowy. Ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu kucharz na pięć kawałków zużył tylko JEDNĄ truskawkę, kładąc po plasterku (grubości żyletki) na każde zawiniątko. Całość smakowała jak ryż z owocami u babci. Dobre, ale czy powinno znaleźć się w takim menu? Och, jeszcze sosy, a jakże inaczej! Czy to plus czy nie, możemy się sprzeczać - sos sojowy był niedobry za to sos unagi (którego żadna z nas nie miała wcześniej okazji próbować) był zaskakujący. Unagi jest sosem o dość gęstej konsystencji i słodkawym posmaku ale z wyczuwalną nutą sosu sojowego. Może dlatego przypadł nam do gustu, nie dominował całości swoim mocno słonym smakiem (to pisałam ja - Hunter :)); podkreślał smak rolki i był ciekawą odmianą. Pasta wasabi o zdecydowanie średniej mocy, ponieważ Hunter była w stanie wziąć ją sobie na cały opuszek palca i zjeść samą bez buchania żywym ogniem przez uszy.


Zgodnie stwierdziłyśmy, że bez vouchera byłybyśmy ogromnie zawiedzione i złe jakością zamówienia. Nie planujemy fundować sobie kolejnych atrakcji w Sushi Kushi. Czy ktoś z Was ma doświadczenia z tą firmą? Jak ją oceniacie? Może to my miałyśmy niefart trafić na zły dzień w Sushi Kushi? :) 

26 listopada 2012

Bento na początek tygodnia

Mam tyle pomysłów na notki i jednocześnie taki deficyt czasu... taka długo utrzymująca się frustracja może doprowadzić człowieka do obłędu - dlatego szykujcie się, niedługo będzie lawina notek! 

A dziś, bento na uczelnię. Ciemny ryż z jajkiem, groszkiem i kukurydzą. W prawej części jak widać - brokuły, ogórek, marchewka i papryka. 


Wybaczcie mi jakość zdjęcia, ale na swoją obronę mam to, że kiedy zabieram się rano za robienie śniadania na zewnątrz jest jeszcze ciemno :) (i nie zwracajcie uwagi na ten PRL-owski blat, sama się go wstydzę!)

Czy Wy mieliście dzisiaj udane śniadanie w domu/pracy/uczelni? 

30 października 2012

Warsztaty bento, domowe sushi i BubbleTea

Z dużym opóźnieniem ale jednak! Jestem i piszę "relację" z sobotnich warsztatów bento w AtoSushi. Pomimo (pierwszego w tym roku) śniegu, który zdecydował spaść własnie tamtej soboty, chyba nic nie byłoby w stanie zepsuć świetnej atmosfery. Niezliczona ilość pomysłów na wypełnienie pudełek, które otrzymaliśmy od Bentomanii. Wiele ciekawych i cennych informacji. Na temat tego co wykładać do bento i jak to robić. Możliwość poznania blogerek, których poczynania obserwowało się wcześniej tylko w Internecie :) 

W trakcie warsztatów dowiedziałyśmy się, od innych uczestników, że w Łodzi można już spróbować BubbleTea! Chyba nie muszę dodawać jaki był nasz następny punkt wycieczki :) przy okazji skonsumowałyśmy zawartość bento, a na obiad tego dnia przygotowałyśmy domowe sushi. Chociaż jego forma tym razem mocno odbiegała od poprawnej i wstydzę się zamieścić zdjęcia - dzień był absolutnie rewelacyjny! 



23 października 2012

Konkurs bento!

Nie mogłam się powstrzymać przed podzieleniem się z Wami radosną nowiną dzisiejszego dnia! Udało mi się wygrać udział w sobotnich warsztatach bento w Ato Sushi :) 

Konkurs polegał na stworzeniu własnego obento, którego opis i zdjęcia trzeba było wysłać do redakcji Jemy w Łodzi. Mój lunchbox wyglądał tak:



"Inspiracją do stworzenia mojego obento była piękna jesienna pogoda, która w  weekend zagościła w Łodzi. Wiedząc jak istotna dla Japończyków jest otaczająca ich przyroda, chciałam podejść do tematu z szacunkiem dla klasyki. Oprócz połączeń smakowych kierowałam się jesienną kolorystyką. W ten sposób powstały grillowane warzywa. Wcześniej marynowane z czosnkiem, solą i pieprzem. Lekko słodka dynia z marchewką miały być opozycją dla brokułów i kalafiora. Warzywom, z jednej strony, towarzyszy omlet robiony na wzór tamago-yaki i mini kanapeczki z pastą z suszonych pomidorów. Druga strona to onigiri, obtoczone w prażonym sezamie, z klasycznym nadzieniem rybnym. Całość ozdabiają chrupiące paprykowe liście."

Relacja w warsztatów już niedługo! :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę udanego wtorku!